Koniec inwencji…

4 listopad, 2007 at 14:35 (Muzyka, Niecodziennik)

…przynajmniej jeśli chodzi o tytuły wpisów. Tak, ten dzień w końcu nadszedł! A może to tylko tak dzisiaj? Niedzielny, jesienny poranek na kacu… Za drzwiami pobojowisko, bo wczoraj był Tour de Block, zresztą tym razem wypadł średnio – albo przestaje mnie to bawić albo dopada mnie jesienna apatia, bo urwałem się dość wcześnie do łóżka. A tak z grubsza było (i jeszcze jest) udekorowane nasze piętro:

tour de block dekoracja

Piękne… inspiracją miał być szpital ale wyglądało to bardziej na rzeźnię.

Ponieważ dawno niczym tu nie przynudzałem, więc przelecę pokrótce wydarzenia ostatnich
tygodni. Byłem w Polsce, ale tym razem zamiast imprezować trochę się dokulturalniałem. Jeśli zawitasz kiedyś do Polski, warto wybrać się do kina, bo bilet kosztuje 3 – 4 razy taniej niż na przykład w Danii. Ja zawsze to robię i tym razem byłem na dwóch filmach, mianowicie Grindhouse: Planet Terror oraz Stardust. Na pierwszy polecam wybrać się w niedzielne popołudnie, najlepiej zaraz po rodzinnym obiedzie – znakomite kino familijne i ogólnie genialny film “dla wtajemniczonych” – moim zdaniem znacznie lepszy niż (świetny swoją drogą) Death Proof Tarantino. Stardust natomiast jest bardzo miłym filmem na którym można się umagicznić i trochę wzruszyć, chociaż bardziej polecam książkę Neila Gaimana, na której był wzorowany (i tu podziękowania dla kogoś, kto mnie wcześniej ją polecił :)). We mnie ta lektura obudziła jakąś dziwną tęsknotę, hmm…

Poza tym gdy jesteś w Polsce wybierz się do Krakowa. To miasto jest piękne o każdej porze
roku ale gdy byłem tam teraz chciało mi się płakać ze szczęścia. Może kiedyś w dobrych czasach uda się tam osiedlić i wrócić do korzeni ;). Moja siostrzyczka ma świetnie umiejscowione mieszkanie, naprzeciwko Collegium Novum UJ, w takich miejscach aż chce się studiować. Parę (jak zwykle miernej jakości) fot:

Ponadto, jeśli zabłądzisz do Polski, gdzie nowa ekipa rządząca z pewnością obieca wyasfaltowanie traktów i zniesienie myta na rogatkach, zainteresuj się występami muzycznymi. Byłem na dwóch: Riverside w Progresji (Wa-wa), genialny koncert, dobrze nagłośniony, dobrze naświetlony. Żebym tylko znał jeszcze lepiej utwory byłoby rewelacyjnie, ale niestety miesiąc który miałem
od czasu poznania tego rodzimego bendu do koncertu nie wystarczył, żeby zakuć skomplikowane, progresywne riffy. Jeszcze słowo o supportach: Leafless Tree, łódzki prog! Całkiem ciekawe chociaż może
nie do końca w mój gust. Jak się później okazało, perkusista drugiego zespołu basisty mojego byłego zespołu zna basistę z
Leafless Tree - czy jakoś tak, w każdym bądź razie to już prawie tak jakbym ja znał się z Riverside’ami :P. Drugi support Totentanz
nie przypadł mi do gustu. Niby łoili równo, ale wtórnie i bardzo cienko lirycznie. Drugi koncert odbywał się w Hard-Rock Cafe (również Wah-wah) i grał tam nie kto inny jak brytyjski Oceansize! Zespół który dwa tygodnie wpadł mi przez przypadek na last.fm i okazało się, że znam z zamierzchłych czasów ich pierwszy album. Także złożyło się wyśmienicie, biorąc pod uwagę niską cenę biletu. Na support jakieś alter-emo, ale mam respekt dla ich choreografii ;). Potem Oceansize, który mnie zmiażdżył! Mimo dużo gorszego nagłośnienia (za głośno!) i nawet w połowie nie tak dobrego oświetlenia, muzyka obroniła się sama. Słucham ich ostatnio na okrągło i polecam wszystkie trzy płyty. Niestety nie dysponuję (mam nadzieję, że tymczasowo) fotami z tych koncertów, ale można je znaleźć na necie. I tutaj wyrazy wdzięczności dla kogoś, kto zabrał mnie na te koncerty i przygarnął po wszystkim i… i w ogóle. :)

No a poza tym z nudów to naprawiłem samochód (gdy jedziesz przez Polskę nie zapomnij
odwiedzić mechanika, nie zedrze tak jak ten w Europie Zachodniej) i wróciłem do Dani. A tutaj pogoda jest piękna, ale nie ma
czasu się nią cieszyć. W środę oddajemy kolejną część kompilatora a ja mam totalną niemoc i apatię. Jest dość duża możliwość, że uwalę ten przedmiot. Jesienne rozleniwienie nie przekłada się za to na moje muzykowanie, bo tu inspiracji i pomysłów mam aż za dużo. Przywiozłem duży piec i wkrótce rozkręcamy biznes (patrz parę postów niżej). Niestety póki co oczywiście brak czasu aby cokolwiek nagrać :(. Odkrywam też masy nowych (dla mnie) zespołów i po prostu nie wiem już czego słuchać. Ale o tym kiedy indziej. Pa.

Na pożegnanie dwie foty jak se siedzę na wieży, o:

(druga bardziej krzywa od pierwszej, o)

:)

1 komentarz

  1. kawk powiedział

    o rany. nie sądziłem że ten blog to na serio więc nie zaglądałem tu wcale :D
    więc po przeczytaniu ostatnich n wpisów
    1. dawaj fote auta. obieacałeś
    2. dawaj nagrania z jamsession czy czego tam. foty basisty i nagie foty francuzki.
    3. yy eee no i pozdro. będę wpadał częściej więc pisz częsciej! OI!

    L.V.

Napisz komentarz